Archiwum autora: Haloosia

grabienie w grudniu

Grabienie w grudniu po południu

Długie zimowe wieczory sprawiają, że warto zasiąść do kompa i poopowiadać o ogrodzie. O tej porze roku – gdy nie ma śniegu – ogród mój wygląda ponuro. Na fotografii wszystko jest szare, bure lub brązowe. Tylko niewielki świerk pod płotem przypomina, że w ogrodzie bywa zielono. Po prawej stronie zdjęcia chudziutka młoda magnolia niewiele miała liści. Po lewej oparłam grabie o jarzębinę – ale ona również niewiele psoci liśćmi. W lewym dolnym rogu rollborder otacza pień największego tu świerku – pod nim najchętniej wylegują się psice.

Na środku proszę zwrócić uwagę na pień z ptasim domkiem – to mój dąb Bartek. Większość liści zagrabionych i czekających na grabienie pochodzi właśnie z tego dębu. Nie tylko, ale głównie. Kiedy jest mokro, liście zaczynają gnić, a pod nimi trawa nie bardzo może przetrwać. trzeba grabić, oj, trzeba.

W niektórych miejscach, gdzie już wygrabione, wśród pojedynczych i cherlawych ździebeł trawy wesoło zieleni się mech. A niech tam, niech się weseli!

Zaś jeże (o które zwykle martwią się fejsbukowi czytelnicy moich wpisów) od dawna mieszkają w swoich norkach pomiędzy kamieniami. Lubimy się, ale teraz śpią. Aby do wiosny!

Tyle na dziś.


20 x.

Która to już nasza wiosna

No cóż, z czasem jest coraz trudniej.

Z czasem jednak dostrzegam radość z drobiazgów. Żadna sztuka – narzekać. Wolę jednak cieszyć się choćby wschodzącymi kiełkami. To nieważne, że już nie pamiętam, co tu rosło w ubiegłym roku. Będzie kolejna niespodzianka-zgadywanka.

Oby tylko udało mi się przebrnąć przez ten sezon bez żadnej wrednej słabości, które przeszkadzają we wszystkim, a wiosną głównie w ogrodnictwie (jak bywało w przypadku boreliozy czy półpaśca, które kradną miesiące i lata sprawności).

Wtedy każdy dzień będzie cieszył.

Dzisiaj najobficiej kwitną czereśnie i pierwsze różaneczniki, migdałek i mahonie, a kończą kwitnienie forsycje i magnolia. Ot, wczesna wiosna.


183 x.

Opadają liście

Już zagrabiłam tu połowę wokół surmii zwanej ketmią czy odwrotnie. Dzisiaj trzykrotnie obróciłam z taczką pełną wielkich liści tego drzewa.
Takie niby tylko grabienie, ale:

  • najpierw powinna spaść większość liści
  • powinno być dość sucho
  • nie powinno być wietrznie
  • powinno mi się chcieć, powinnam mieć czas
  • powinnam móc – w pewnym wieku ze zdrowiem i kondycją bywa różnie

Niby tylko grabienie, a tyle czynników trzeba spełnić, by w ogóle zacząć robotę… Za to potem trawa się zieleni i świat od razu piękniejszy. Z drugiej fotografii wyraźnie wynika, że już trawa zaczynała brązowieć, nie oddychając pod płaszczem liści 🙂


293 x.

Powrót bloga ogrodniczki

Hortensja listopadowa

W listopadowym ogrodzie

Po dwuipółletniej przerwie w notatkach wracam do zapisywania prac ogrodowych w naszym mazowieckim ogrodzie.
Dużo się działo przez ten czas

  • urosła szklarnia z prawdziwego zdarzenia,
  • minęła pandemia czyli okres bez spotkań i ognisk,
  • minęły susze, upały i okresy wietrzne, gdy gałęzie fruwały nad posesją,
  • kilkanaście miesięcy pomagała nam ukraińska ogrodniczka,
  • zmieniły się psy ogrodnika – jedne odeszły za tęczowy most, inne się pojawiły…

A poza tym – wszystko tak jak było, tylko się ku starości nieco pochyliło. Nadchodzą jednak długie zimowe wieczory, obiecuję więcej pisać o wszystkim, co tu dokoła się dzieje. A dzieje się coraz więcej i coraz piękniej jest dokoła.


270 x.