Przy niewielkiej ilości mszyc zalecany jest palący wyciąg z pokrzywy. Sporządza się go zalewając 1 kg świeżych pędów pokrzywy 10 litrami wody. Pozostawiamy na 12-24 godziny, nie dopuszczając do fermentacji. Nie rozcieńczonym opryskujemy mszyce.
Palące substancje w pokrzywie zanikają, jeżeli wyciąg nie zostanie użyty od razu.
[źródło: Literatura – Kreuter]
Archiwum autora: Haloosia
Pasi sobie konik
Kośba 2009
Stasio wykosił mi kawał posesji. Kosą. To dobrze, bo trawa już była zbyt wysoka na naszą małą kosiarkę. Wieczorem burza i ulewa. Dobrze, że chłopcy zebrali trawę od razu — zmoczona nie byłaby już tak dobrą paszą dla ichnich krów i kóz.
Ot, taka wzajemna pomoc sąsiedzka 🙂
Bluszcz
Wczoraj byliśmy w sąsiedniej wsi. W zamian za 3 niewielkie sadzonki wierzby mandżurskiej dostaliśmy od Ulki sporo więcej dobrze wyrośniętych sadzonek bluszczu. Nasze sadzonki przenocowały w wiadrze z wodą, dzisiaj Ogrodniczka oczyściła rabatę koło altany i posadziła tu 4 z nich.
Miejsce ma ekspozycję wschodnią, więc powinno służyć bluszczowi.
Niestety, już dwukrotnie kupowaliśmy sklepowe sadzonki i każdej zimy nam usychały.
Ponieważ u Ulki bluszcz ma się wyjątkowo zdrowo, wypróbujemy jej metody uprawy. Może tym razem sadzonki się przyjmą.
Świąteczny ogród o świcie

70-centymetrową sadzonkę ze szkółki posadziliśmy przed domem w sierpniu 2003 r. W tym roku jeszcze dała się łatwo przystroić lampkami, złotymi-srebrnymi bombkami i łańcuchami. Na wiosnę jednak trzeba będzie pomyśleć o następnej małej choineczce, bo za 2-3 lata nie starczy nam drabiny…
W 2005 po raz pierwszy ubraliśmy ją w bombki, ale lampki jeszcze byłyby zbyt ciężkie na młody świerczek. W lecie 2006 mnie przerósł, a w tym roku wszystkie sadzonki miały duże przyrosty — lato było wilgotne i upalne (w odróżnieniu od susz z poprzednich lat, kiedy to nie nastarczaliśmy z podlewaniem).
Może posadzimy tu daglezję? To bardzo zgrabne drzewo i ma miłe w dotyku igły — miękkie, ale nie opadające na zimę, jak u modrzewia. Podoba mi się nazwa daglezji 😉
