Archiwum kategorii: jesień

Hortensje piękne i rozmaite

Do dwóch naszych hortensji przybyły jeszcze – dzięki prezentowi kuzynów – trzy nowe odmiany tej pięknej rośliny. Wkrótce więc spróbuję przyjrzeć się dokładniej teorii.

Może niedługo zainwestujemy w hortensję pnącą? Mamy nową i pustą bramkę. Trzeba o tym pomyśleć.

Wrześniowe porządki

Lato było mokre, więc chwasty zarosły wszystko. Ponadto zaniedbaliśmy koszenie, a komarom w to graj – rozmnożyły się na potęgę. Dlatego też każda próba prac ogrodowych kończyła się czerwonymi piętnami na całej skórze. Na szczęście jakoś kleszczy było niewiele. Ale ostatnio już nie możemy wykręcać się pogodą – ciepło, sucho, pora na prace ogrodowe.
Jest tak ciepło, że niektóre rośliny ponawiają swoje kwitnienie! Już przekwitła jabłoń (!), teraz kwitnie jeden z rododendronów. Zadziwiające.
Ale do roboty!
Primo – pielenie:

  • pigwowiec z mnóstwem owoców ledwie był widoczny wśród traw;
  • kwietna rabatka przy altanie, która miast cieszyć oko – wyraźnie zarosła po uszy
  • grządka z ziołami jest nawet zadbana; muszę uważać na zapowiedzi przymrozków i zdążyć zebrać plony
  • winorośl zarosła rdestem, pomiędzy truskawkami pokrzywy…
  • sad też wymaga jesiennego przygotowania do zimy
  • Secundo – podcinanie: Continue reading “Wrześniowe porządki” »

    Szaruga jesienna – grabienie liści

    Zmiana koncepcji: rezygnuję z odtwarzania 5 pierwszych lat naszego ogrodu. Wracam do rzeczywistości – blog opisuje to, co dzieje się dzisiaj.
    2007-11-04-234-800
    A dzisiaj trawnik wyraźnie czeka na grabie. Pod dębem, pod brzozą i pod wszystkimi liściastymi drzewami-krzewami-bylinami ściele się rudo-czarno-bure listowie. Jeśli go nie zagrabię, to mi zgnije trawa. Do roboty!
    Lubię grabie do trawy – takie wachlarzowe z suwakiem. Niedrogie, a patent przedni. Działają prawie jak miotła 🙂
    Wszystkie zagrabione liście zbieram na kupę koło kompostu – nie nadają się do bezpośredniego kompostowania, co najwyżej na cienką warstwę: zawierają dużo węgla, ale niewiele azotu. Niektóre liście, np. dębu (i orzecha włoskiego – ale tego nie mam) trzeba oddzielać – zawierają one garbniki, które neutralizuje się dopiero wapnem.
    Stale czuję, jak niewiele wiem z chemii… Na maturze mam tróję.